Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inwestycje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inwestycje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 listopada 2009

Wycena nieruchomości online - odpłatnie









Jakiś czas temu we wpisie pt. "Jak wycenić bezpłatnie wartość mieszkania i sprawdzić średnie ceny neruchomości" pisałem o serwisie domirynek.pl. Serwis ten umożliwiał dokonanie bezpłatnej wyceny mieszkania oraz dawał ciekawe statystyki na temat rynku nieruchomości. Z jakichś powodów serwis został zamknięty, nad czym bardzo ubolewam, bo narzędzie wpisało się już do listy często odwiedzanych.

Idąc śladem poszukiwania bezpłatnych narzędzi napotkałem na ich brak. Jedyne co udało mi się znaleźć w tej materii, mam nadzieję, że na okres przejściowy, to serwis snajp.pl. Za opłatą 4,90zł możemy sprawdzić wycenę nieruchomości podając jej parametry. Serwis nie zachwyca wizualnie ale spełnia swoją rolę.

Dla osób, które chcą wycenić nieruchomości w Warszawie lub Krakowie mogą skorzystać ze strony http://www.oferty.net/wyceniacz/.

Jeśli traficie na inne serwisy tego rodzaju płatne lub bezpłatne to proszę o dodanie adresu w komentarzu. Będę wdzięczny.

Zobacz także:
Jak bezpłatnie wycenić nieruchomość online

środa, 15 października 2008

Kiedy skończy się bessa?

Na to pytanie znaleźć odpowiedź chciałby dzisiaj nie jeden inwestor. Ja nie podejmę się wskazania złotych recept, bo takich jak widać nie ma. Ci, którzy namawiali do kupowania funduszy i akcji i obiecywali kokosy (czytaj: 110% w ciągu rok) niech teraz dają dobre rady. Apropos, jakoś nie widać ich już w telewizji.

Dla mnie osobiście, obecna bessa jest potwierdzeniem tego co uczyłem się o inwestowaniu od kilku lat. Jednym z tych potwierdzeń jest prawda o inwestorach i spekulantach, która w obecnej sytuacji doskonale się krystalizuje. Inwestor to ten, który planuje i kupuje długoterminowo, spekulanci natomiast to ci, którzy kombinują na krótką metę. Tym razem meta przyszła zdecydowanie szybko. Czy to oznacza, że są tacy, którzy się nie przejmują? Oczywiście, że nie. Jednak prawdziwi inwestorzy nie będą podejmowali decyzji pod wpływem chwili. Dla przykładu, ktoś komu ostatnie spadki zniwelowały oszczędności z ostatniego roku, albo co gorsza ma już połowę tego co pół roku temu, nie ma powodu do zmartwień, pod warunkiem, że zachowa zimną krew i przetrzyma bessę. Sprzedanie akcji lub jednostek funduszy w tym momencie jest godne spekulanta ale nie inwestora. W rzeczywistości pozbywając się akcji pozostajemy z pieniędzmi, które trzeba zainwestować w coś innego i pewnego, co da większy oczekiwany zwrot, a takiej pewności jak wiadomo nie ma. A przecież wzrosty na giełdzie przyjdą wcześniej czy później i warto by było się na nie załapać, a co najmniej ich nie przegapić. Tak myślą fundusze emerytalne - długoterminowo, dlaczego nie mielibyśmy tak myśleć my drobni czy też grubsi inwestorzy. Krótko mówiąc zakładajmy perspektywę dłuższą (5-8 lat), wówczas informacje o bessie nie będą powodowały z naszej strony emocjonalnych ruchów w portfelu. Długi okres inwestowania daje prawie zawsze saldo dodatnie. W następnym wpisie spróbuję przybliżyć strategię unikania strat na bessie, takiej jak ta, przy inwestowaniu w horyzoncie długoterminowym.

poniedziałek, 11 lutego 2008

Lepiej stracić na akcjach, niż inwestując
w fundusze

źródło: Przegląd prasy Taxonline.pl

Artykuł pochodzi z "Podatkowego przeglądu prasy" przygotowanego przez PricewaterhouseCoopers

Rzeczpospolita

Lepiej stracić na akcjach, niż inwestując w fundusze

Osoby, które wybrały oszczędzanie w funduszach zamiast gry na giełdzie i straciły część pieniędzy, są w gorszej sytuacji od inwestorów, którzy sprzedali akcje taniej, niż je kupili.

Inwestorzy, którzy ponieśli stratę na giełdzie, będą mogli ją rozliczyć w kolejnych pięciu latach podatkowych. Pozwoli im to zapłacić niższy podatek od osiągniętych w tym czasie dochodów kapitałowych.

- Nie ma wątpliwości, że inwestor, który ze stratą sprzedał papiery wartościowe lub pochodne instrumenty finansowe, może skompensować ją z innymi tego rodzaju transakcjami zakończonymi zyskiem. Jeśli w PIT-38 za 2007 r. okaże się, że za cały rok podatnik poniósł stratę, to będzie mógł ją rozliczyć z dochodem z takich samych operacji wymienionych w art. 30b ust. 2 ustawy o PIT w ciągu pięciu kolejnych lat podatkowych - mówi Andrzej Marczak, doradca podatkowy w KPMG.

Należy jedynie pamiętać, że w jednym roku można uwzględnić najwyżej połowę tej straty, np. jeśli wynosiła tysiąc złotych, to w PIT-38 za 2008 r. będzie można odliczyć tylko 500 zł, a pozostałą część w latach następnych.
(...)

Sytuacja osób inwestujących w fundusze jest inna. - Przepisy ustawy o PIT dotyczące dochodów kapitałowych są bardzo niespójne. Na ich podstawie można więc wyinterpretować dwa sprzeczne wnioski dotyczące strat poniesionych w funduszach inwestycyjnych. Na podstawie samego art. 30 ust. 5 ustawy o PIT podatnicy mogą wywnioskować, że mogą być rozliczone z innymi dochodami kapitałowymi, np. ze sprzedaży akcji.
(...)

link do artykułu: kliknij tutaj.

sobota, 11 sierpnia 2007

Procent składany - potęga oszczędzania

Ostatnio szukałem narzędzia online do szybkiego przeliczania wartości przyszłych oszczędności. Myślę, że warto sobie uzmysłowić ile warte jest nasze oszczędzanie co miesiąc kilkuset złotych i ile z tego nazbiera się po kilku, kilkudziesięciu latach.
Suma, którą zbieramy może być całkiem spora za sprawą procentu składanego, który polega na doliczaniu odsetek do inwestowanego kapitału, dzięki czemu suma podlegająca oprocentowaniu lub reinwestycji powiększa się dużo szybciej. Wzory na obliczanie samodzielne procentu znajdziesz np. na wikipedii pod hasłem procent składany. Więcej przykładów obliczeniowych możesz zobaczyć np. na stronie money.pl - link tutaj .
Żałuję, że nie znalazłem na stronach polskich interesującego mnie narzędzia (może ktoś zna, jeśli tak to proszę o linka w komentarzu). Natomiast na serwisie angielskim znalazłem kalkulator online dla procentu składanego, który szybko pozwoli policzyć oszczędności przy założeniu określonych wpłat i oprocentowaniu. Kalkulator zakłada roczną kapitalizację odsetek. I tak dla przykładu zakładając, że wpłacamy np. do funduszu inwestycyjnego 300zł miesięcznie i zakładając roczną stopę zwrotu na poziomie 8% po np. 30 latach oszczędzania będziemy dysponować sumą ponad 425 tysięcy zł. Brzmi nieźle. Biorąc pod uwagę, że za 30 lat będę w wieku 60 lat i pozostanie mi jakieś 20 lat emerytury, wychodzi, że miesięcznie emerytura ta będzie wynosić ok. 1800zł (425000/20/12= ok. 1880zł). Kalkulator jest po angielsku ale mam nadzieję, że nie sprawi to nikomu problemu. Jego dodatkową zaletą jest możliwość dodania kwoty początkowej, czyli kapitału, którym już dysponujemy, a który też chcemy inwestować. Jeśli zaczynamy od początku wstawiamy w to miejsce 0.

środa, 25 lipca 2007

Dlaczego inwestujemy w fudusze a nie samodzielnie?

Od jakiegoś czasu spotykam się z pytaniami znajomych, którzy chcieliby zainwestować w akcje czy to przez fundusz czy samodzielnie, ale nie wiedzą jak się do tego zabrać i na czym opierać decyzje o wyborze jednej bądź też innej formy. Otóż poniżej wskazuję na kilka zasadniczych, moim zdaniem, aspektów:
  1. Samodzielnie inwestowanie w akcje wymaga pewnego stopnia znajomości rynku akcji, elementów analizy technicznej i fundamentalnej. Jeśli nie masz na to czasu, wybierz fundusz i zaufaj ludziom, którzy znają się na tym lepiej (powinni się znać lepiej). W innym wpisie spróbuję pokazać, że fundusze inwestycyjne nie są takie bezpieczne jak się powszechnie wielu osobom wydaje;
  2. Inwestując samodzielnie podlegasz większej presji psychologicznej, co często przekłada się u osób mniej odpornych psychicznie na częste zmiany portfela (zbyt częsta lub wczesna/późna sprzedaż/kupno). Pamiętaj,że fundusze inwestują na długi okres i jeżeli inwestujesz samodzielnie również powinieneś trzymać się strategii długoterminowej. Jeśli brakuje ci konsekwencji, samodyscypliny i wytrwałości to rynek akcji nie jest dla ciebie, chyba że lubisz spekulacje. Inwestowanie samodzielne wymaga wszystkich tych cech. Dlatego tak wielu ludzi woli mieć to z głowy oddając pieniądze funduszom i zapominając o nich na jakiś czas (nie do końca to popieram);
  3. Jeśli zamierzasz wpłacać regularne kwoty aby oszczędzać np. co miesiąc i kwoty te są rzędu 100-600zł to powinieneś uwzględnić fakt, że przy samodzielnym zakupie akcji za tę kwotę zapłacisz wyższą prowizję. Domy maklerskie zwykle ustalają sobie minimalną prowizję kwoto np. 5 zł, jeśli inwestujesz 100zł, to tracisz na wstępie 5%. Biorąc pod uwagę, że procentowe opłaty za nabycie akcji wahają się w granicy 0,4%, jest to znacząca różnica. Rozwiązaniem na to jest robienie zakupów co jakiś okres, np. co 3 miesiące. Nie trudno policzyć, że aby nie tracić na zakupie i płacić standardową stawkę 0,4% trzeba kupić akcje za przynajmniej 1250zł. Przydatne może toakże wówczas być zleceni WAN (Wszystko albo Nic), które zabezpiecza nas przed cześciową realizacją zlecenia - kupujemy tyle ile planujemy. W przypadku funduszu nie ma z tym problemu, gdyż minimalne wpłaty na fundusz zwykle zaczynają się od 100zł-500zł. Problem prowizji więc odpada.
  4. Inwestowanie w fundusz daje nam poczucie pozornego bezpieczeństwa, gdyż uważamy, że pieniądze są w "dobrych rękach". Tak naprawdę okazuje się po czasie, że nie wszystkie fundusze inwestycyjne są zarządzane dobrze. Warto więc spojrzeć na porównanie stóp zwrotu funduszy zanim zdecydujemy sie na któryś z nich. Niech wyznacznikiem będzie ich stopa zwrotu w jak najdłuższym terminie, bo wtedy jest to najbardziej wiarygodne.

Jak widzisz inwestowanie samodzielne w akcje nie jest proste i wymaga pewnego wysiłku, warto jednak podjąć ten trud by mieć świadomość i kontrolować swoje inwestycje samemu.

sobota, 7 lipca 2007

Czy kierować się emocjami czy rozumem?

Od początku kiedy zacząłem się interesować tematyką giełdy i wgrę wchodziły prawdziwe pieniądze nie mogło obejść się bez większych emocji, towarzyszących każdemu zakupowi lub sprzedaży akcji. Jeśli inwestowałeś kiedyś pieniądze na giełdzie wiesz o czym mówię, jeśli nie, muszę cię zmartwić - każdego czeka to samo.
Cały czas stawiam sobie pytanie czy mądre inwestycje to takie, w których poskramia się emocje i kieruje jedynie racjonalnymi pobudkami, czy też zupełnie odwrotnie, a może istnieje jakieś rozwiązanie godzące te dwa podejścia. Odwołując się do książki Psychologia inwestowania J.R. Nofsingera skłaniałbym się ku temu pierwszemu.

Argumenty (wybrane), które przemawiają za tym, że racjonalne decyzje inwestycyjne są lepsze od emocjonalnych:
1. Podczas inwestowania kierujemy się zazwyczaj strachem lub chciwością. Pierwsze powoduje, że wycofujemy się zbyt wcześniej z obawy przed stratą, drugie prowadzi np. do przetrzymania zbyt długo akcji i nieumiejętności określenia górnego pułapu wyjścia z rynku. Postępowanie zgodnie z tymi emocjami często jest nieracjonalne i jest zależne od skłonności danej osoby do ryzyka. Czym jest ta skłonność do ryzyka to napiszę jeszcze w innym wpisie.
2. Inwestując nawiązujemy pewną swoista relację emocjonalną ze swoimi akcjami, spółkami i w momencie, gorszych chwil z punktu racjonalnych przesłanek, ciężko nam się pożegnać z "ukochaną" spółką. Wynika to głównie z tego, że traktujemy zakupione akcje jak swoje rzeczy: buty, telewizor, samochód, czując poniekąd przywiązanie do nich, nie traktujemy ich narzędziowo. O tym też jeszcze będę pisał, bo wydaje mi się to ciekawym tematem.
3. Racjonalne decyzje każą nam zajrzeć w głąb naszych emocji i pobudek, które nimi kierują. Założenie, że powinniśmy się słuchać każdej emocji prowadziłoby do nadmiernej asekuracji i unikania ryzyka. Dużo rzeczy da się racjonalnie uzasadnić, o czym świadczy fakt, że często jesteśmy mądrzy po szkodzie.

Argumenty, które przemawiają za słuchaniem emocji:
1. To jak postąpimy ma wpływ na nasze samopoczucie, a więc jeżeli rządzi nami strach a my nie dążymy do jego zniwelowania, czujemy się z tym niezręcznie, przynajmniej w krótkim okresie. Długoterminowo zaś może to prowadzić do wyeliminowania strachu, stajemy się bardzie odważni (niekoniecznie mądrzejsi). Krótko mówiąc nasze życie to nie tylko inwestycje i warto by negatywne emocje związane np. z grą na giełdzie nie zdominowały innych aktywności naszego świata.
2. Słuchanie emocji jest uzasadnione również z tego powodu, że większość graczy tak robi. Nie byłoby wskaźników i całej analizy technicznej gdyby nie psychologia graczy, kierujących się emocjami. Znów muszę zrobić tutaj rozróżnienie na okresy. Krótkoterminowo rynek ulega wahaniom wywołanym emocjami graczy (teoria fal, poziomy wsparcia, oporów itd.). W długim jednak okresie rynek moim zdaniem kieruje się racjonalnymi wynikami spółek a nie emocjami. Skłonność do ryzyka jest więc ściśle związana z terminem inwestycji.
3. Autor hitowej książki Inteligencja emocjonalna Daniel Goleman przekonuje nas, że nie da się wyeliminować emocji z życia, więc byłoby nienaturalne podejmować próby całkowitego wyeliminowania emocji.

Co zatem robić by podejmować dobre decyzje inwestycyjne?
Znów odwołam się do Inteligencji emocjonalnej D.Golemana. Badania A.Damasia, neurologa z Uniwersytetu w Iowa, na które się powołuje prowadzą do wniosku, że emocje, uczucia są niezbędne do podejmowania racjonalnych decyzji. Ukierunkowują one myślenie i ułatwiają przez to racjonalny wybór. Tak więc, mamy znaleść równowage pomiędzy tymi jakby dwoma "mózgami" emocjonalnym i racjonalnym.

sobota, 16 czerwca 2007

Strategia Warrena Buffeta - długoterminowe inwestowanie w "wartość"

Czy jestem inwestorem czy graczem giełdowym?. Na początku mojej przygody z giełdą nie bardzo rozróżniałem te dwa pojęcia ale pierwszy kontakt z analizą fundamentalną i postacią Warrena Buffetta (WB) uświadomił mi tę różnicę. Inwestor to przede ten, który lokuje pieniądze na giełdzie długoterminowo. Coraz bardziej przeonuję się ku strategiom długoterminowym, takim jak strategia WB. Wydaje mi się ona sensowna z kilku powodów, otóż:
1. Jak pokazuje historia WB, jego strategia działa i przynosi dobre rezultaty.
2. Inwestowanie jest kupowaniem przedsiębiorstwa a nie akcji, a więc kupowaniem "wartości". Jeżeli spółki się rozwijają dzięki dobrym zarządom i efektywnemu działaniu to nie może to być niezauważone przez rynek w długim terminie.
3. Analizę techniczną wykorzystujemy jedynie do zbadania momentu zakupu, gdyż w długim okresie wahania kursu nas nie interesują i je ignorujemy. Suma sumarum indeksy w długim okresie i tak idą w górę. W tym sensie warto kupować wtedy kiedy są duże przeceny (nawet gdy inni panicznie wychodzą z rynku). Nie ma znaczenia, że kurs akcji spada w danym momencie, jeżeli zakładamy dłuższy horyzont czasowy. Najczęściej panikują spekulanci, którzy chcą odcinać kupony w krótkim okresie.
4. Z powyższym wiąże się także nieuleganie psychologii rynku, przejawiającej się w ciągłych wahaniach kursu; Aby tego dokonać wystarczy być cierpliwym i skupić się na racjonalizacji wyboru spółek pod kątem konkretnych wyników fundamentalnych i perspektyw spółek a potem je trzymać.
5. Ciągłe zmiany akcji w portfelu wymagają czasu, zabiegu i kosztują dodatkowe prowizje.

Skąd czerpać wiedzę na temat strategii długoterminowych:
Dotychczas ukazały się następujące pozycje książkowe:
- Joel Greenblatt - "Mała książeczka, która pobija rynek"
- Tharp Van K., Barton Jr.D.R., Sjuggerud Steve - "Bezpieczne strategie inwestycyjne"
- James Pardoe - Jak to robi Warren Buffett? 24 genialne strategie największego na świecie inwestora giełdowego"
- Benjamin Graham - "Inteligentny inwestor"
- Robert G. Hagstrom - "Na sposób Warrena Buffetta"
- Robert G. Hagstrom - "Portfel Warrena Buffetta"
- Richard Koch - "Sztuka wyboru akcji"
- Janet Lowe - "Inwestowanie w wartość"
- Richard Simmons - "Warren Buffett strategie sukcesu"

W Internecie: Długoterminowe inwestycje giełdowe
Zobacz także: Czym jest strategia?

sobota, 2 czerwca 2007

Umyć samemu czy pojechać do myjni? - czyli o przesadnym oszczędzaniu

Drążąc temat oszczędzania można trafić na rady odnośnie szukania oszczędności w codziennych wydatkach, nawet tych drobnych, zwracaniu uwagi na ceny itd. Otóż widzę tutaj taki mały haczyk, którym jest "brak równowagi" pomiędzy faktycznym oszczędzaniem a marnowaniem czasu na oszczędzanie. Przykład myjni jest tego dobrym przykładem. Jeżeli myjnia kosztuje 12zł a ja decyduję się umyć go samemu, to dobrze by było skalkulować czy mycie samemu jest na pewno oszczędnością? Jeżeli w tym samym czasie mogę zarobić 30zł, to jest to raczej wątpliwe, że oszczędzam. Popadanie w nawyk oszczędzania na wszystkim jest moim zdaniem oddawaniem swojego czasu na schylanie się po grosze, podczas gdy czas ten może być efektywnie wykorzystany na zdobywanie dochodu. Sam wziąłem sobie mocno do serca myśl Rokefelera "Jeśli pracujesz od świtu do nocy, nie masz czasu na zarabianie pieniędzy". To jest to. Nasza praca też może być szukaniem pozornych oszczędności. Może lepiej dać zarobić chłopakowi w myjni, sprzątaczce, sekretarce a samemu skupić się na generowaniu dochodu. Wtedy i wilk syty i owca cała!

wtorek, 29 maja 2007

Jak oszczędzać?

Oszczędzanie jest dla mnie wyrazem zrozumienia pewnej filozofii życia, polegającej na nawyku zatrzymywania pewnych sum pieniędzy, zamiast ich wydawania oraz świadomego ich inwestowania. Gdy przyglądam się jakimkolwiek swoim nawykom, to okazuje się, że po jakimś czasie nie ma znaczenia czy nawyk jest dobry czy zły, on po prostu jest obecny w moim życiu. Z oszczędzaniem jest dokładnie tak samo - najciężej jest zacząć i wyrobić sobie nawyk, później idzie jak z górki.
Dla mnie kluczowe dla głębszego zrozumienia tematu okazały się dwie pozycje książkowe: Droga do wolności finansowej Bodo Shafera, oraz Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec Roberta Kiyosakiego. Pierwsza pozycja dość dokładnie przedstawia plan dojścia do wolności finansowej i co najważniejsze ją definiuje. Książki z pewnością nie wyczerpują tematu ale dają to "zrozumienie", którego czasem brakuje. Wystarczy zacząć myśleć zgodnie z poglądami autorów, by zauważyć pierwsze korzyści w swoim życiu. Nie mogę nie wspomnieć tu także o książkach Briana Tracy "Psychologia sukcesu" czy "Skuteczny menedżer sprzedaży", gdzie złapiemy dużą dawkę "inteligencji finansowej" i nauczymy się, że "płacenie najpierw sobie" jest podstawą w oszczędzaniu. Chodzi tutaj również o złamanie prawa Parkinsona, które mówi, że generalnie im więcej zarabiamy tym więcej wydajemy, a nawet więcej niż zarabiamy. Jeżeli nasze wydatki rosną wolniej od naszych przychodów, to jesteśmy na dobrej drodze. Kluczem jest tutaj oczywiście odkładanie i rozsądne inwestowanie nadwyżek i zrozumienie procentu składanego.
Bardzo miło zaskoczył mnie blog poświęcony oszczędzaniu oszczędzanie.net Znalazłem tutaj wiele ciekawych artykułów dotyczących oszczędzania i inwestycji. Tak naprawdę wystarczy przeczytać jeden artykuł lub książkę na ten temat by móc wdrożyć to w życie. Najważniejsze, to uwierzyć, że to działa. Czytanie kolejnych książek w celu szukania złotej recepty na szybki dorobek nie ma moim zdaniem sensu. Liczy się tu konsekwencja prowądząca do wyrobienia w sobie pewnych nawyków.

sobota, 19 maja 2007

Czym jest strategia?

Zadając sobie to pytanie chciałbym od razu zaznaczyć, że mam tu na myśli szerokie ujęcie słowa strategia, które można przełożyć do każdego działania w życiu. Do tej pory słowo to przerażało mnie w jakimś sensie, było niczym skrypt tajemniczych i skomplikowanych metod podejmowania działań aby osiągnąć określony cel. Otóż czytając różne motywujące książki, chociażby "Myśl i bogać się" Napoleona Hilla czy "Psychologię Sukcesu" Briana Tracy odkryłem, że strategia nie jest niczym innym jak trzymaniem się pewnych, ustalonych wobec siebie czy innych zasad. Krótko mówiąc w strategii ważniejsze jest konsekwentne postępowanie wg tych zasad niż same zasady. Wiąże się to ściśle z zagadnieniem "decyzyjności". Czyli te dwie rzeczy "konsekwencja/upór" i "decyzyjność" świadczą o realizacji pewnej strategii. Osobiście staram się podejmować decyzje w miarę szybko i nie zwlekać zbyt długo. Przekonałem się, że podjęcie nawet złej decyzji jest lepsze niż nie podjęcie żadnej. To pierwsze daje możliwość nauczenia się na błędach i podjęcia lepszej decyzji w przyszłości. Nie podjęcie decyzji nie zmienia sytuacji i daje poczucie zmarnowanych szans, co potrafi być jeszcze boleśniejsze niż nie podjęcie decyzji. Wahanie jest frustrujące, o tym przekonałem się wielokrotnie.
W moich inwestycjach giełdowych zbyt często odchodzę od strategii, mogę powiedzieć, że ją po prostu "zdradzam" od czasu do czasu. Jakże więc mówić o dobrej i złej strategii, kiedy nie ma konsekwencji w działaniu, która pozwala tę strategię przetestować? Daję sobie pewien termin w strategii i przed końcem tego czasu nie ma mowy o zmianie głównych zasad. Dla osoby, która chce inwestować środki, wskazówką zatem może być ustalenie pewnych zasad i konsekwentne trzymanie się ich. W pewnym sensie fundusze inwestycyjne wyręczają nas w tym, ale jeżeli mówimy o własnych dobrze zróżnicowanych inwestycjach warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
1. Jaki okres inwestycji zakładam? krótki, średni, długi?
2. Jakie będą warunki zamknięcia lub otwarcia pozycji?
3. Jakie ryzyko/ zyski akceptuję?
Ja wziąłem sobie pewne słowa do serca i każdemu polecam zrobić to samo:
"Nawet najprostrza strategia jest lepsza niż żadna". Grunt to konsekwentna realizacja strategii, czyli upór w działaniu i podejmowanie decyzji zgodnie z ustalonymi zasadami.
Zobacz również:
Strategia zamykania pozycji

poniedziałek, 7 maja 2007

Strategia zamykania pozycji

Wiele razy zdarzyło mi się stracić znaczny przyrost na akcjach poprzez chciwość i odejście od wcześniej przyjętej strategii. Dlatego myślę, że warto podsumować pewne reguły i co najważniejsze się ich trzymać:
  1. Pozwól zyskom rosnąć i redukuj straty - to naczelne hasło, które wiele razy złamałem. Więcej o tym pisałem w poście Które akcje sprzedawać najpierw.
  2. Zamiast ustalać ile chcemy zarobić, lepiej ustalić ile możemy stracić. Jeżeli inwestuję długoterminowo, to ustalam np. co tydzień kolejny limit stop-loss od ceny bieżącej. Regułą jest podnoszenie limitu aktywacji wraz ze wzrostem cen akcji i nie obniżanie tego poziomu.
  3. Ceny akcji mają różne wahania, więc warto prześledzić historię aby policzyć odchylenie standardowe tych wahań aby wiedzieć na jakim poziomie powinien podążać limit stop-loss. Np. może nam wyjść, że 15% to jest wystarczający limit, a dla innej spółki 10%.
  4. Dokupywanie akcji powinno odbywać się stopniowo, wraz ze wzrostem cen akcji. Przykładowo, jeżeli cena przekroczy 15% wzrostu, to dokupujemy kolejną transzę itd. Eliminujemy w ten sposób ryzyko i dajemy zyskom rosnąć.
  5. Najczęściej popełnianym błędem jest zmiana strategii z długo- lub średnio- na krótko-terminową lub odwrotnie. Dzieje się to często pod wpływem emocji, które towarzyszą śledzeniu rynku i notowań. Warto więc zapisać sobie początkowe ustalenia by można było się ich trzymać.
  6. Kiedyś słuchając kaset Briana Tracy "Psychology of success" usłyszałem takie mądre zdanie: "jakakolwiek strategia jest lepsza niż żadna". Tego się zamierzam trzymać.

poniedziałek, 23 kwietnia 2007

Euro 2012 a planowanie inwestycji

Kilka dni temu cała Polska cieszyła się z przyznania Polsce i Ukrainie organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Od razu pojawiły się komentarze ile to Polska może na tym zarobić, które sektory zyskają, gdzie kupować nieruchomości itp. Postanowiłem podrążyć ten temat. Poniżej ewentualne korzyści, na które wskazywano w artykułach, a które wydają mi się całkiem prawdopodobne:
1. Zmiany w cenach nieruchomości w miastach, gdzie będą rozgrywane mecze:
"Rozbudowa infrastruktury będzie miała też pozytywne następstwa, które odczuje głównie Warszawa, Poznań, Gdańsk, Wrocław, Chorzów i okolice a także Kraków. Rozbudowa komunikacji miejskiej i zwiększenie atrakcyjności tych aglomeracji wpłynie na lepsze postrzeganie lokalizacji oddalonych o 30-40 km od centrów miast. Przedmieścia, dzięki budowie autostrad i dróg szybkiego ruchu, staną się bardzo atrakcyjnym miejscem zamieszkania, co powinno wpłynąć na zdecydowany wzrost cen ziemi w tych rejonach oraz cen realizowanych tam projektów mieszkaniowych."
Jeśli chodzi o inne miejscowości turystyczne

(..)należy oczekiwać zdecydowanego wzrostu liczby oddawanych inwestycji mieszkaniowo-wypoczynkowych. Zwiększone zainteresowanie miejscowościami turystycznymi powinno spowodować zdecydowany wzrost cen nieruchomości w tych lokalizacjach.
Autorzy artykułu podpierają się przykladami z Portugalii - gospodarza Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2004
(..)zorganizowanie tak ogromnego wydarzenia sportowego powoduje długoterminowy wzrost liczby turystów odwiedzających dany kraj co roku. Szacuje się, że po zorganizowaniu ME przychody branży turystycznej w Portugalii rosły w następnych latach o 5% rocznie. Biorąc pod uwagę obecny stan infrastruktury i liczbę obiektów turystycznych, eksperci CEE Property Group przewidują jeszcze dynamiczniejsze wzrosty w polskiej turystyce.
www.ceeproperty.pl
tytuł : EURO 2012 a polski rynek nieruchomości
oprac. : Beata Szkodzin / źródło : eGospodarka.pl

2. Lepsze perspektywy wybranych branż:

"Budownictwo – wykonawcy i dostawcy. Firmy budowlane mają wielką szanse na bezprecedensowe kontrakty.

Producenci/dostawcy surowców: Kruszywa, stal, beton, cement – tutaj potrzeby będą największe. Musi powstać pięć wielkich stadionów i mnóstwo nowych dróg. Trzeba się liczyć z poważnym niedoborem materiałów budowlanych, który może dotknąć budownictwo mieszkaniowe. Już dziś brakuje podstawowych materiałów (cegieł). Co będzie, gdy jednocześnie boom przeżywać będą i deweloperzy i budownictwo użyteczności publicznej?

Mieszkania – jeśli ktokolwiek liczył na spadek cen w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Trójmieście i Krakowie, to dziś musi swoje plany zweryfikować. To co dziś wydaje się drogie, za pięć lat będzie ceną „ze starych dobrych czasów”. Czy po euro ceny spadną? Zależy jaki poziom osiągną do tego czasu. Jeśli będą przewartościowane, na pewno jest takie ryzyko.

Turystyka – nie ma wątpliwości, że hotelarze i restauratorzy już dziś mogą szukać miejsc na nowe inwestycje. Kilka minut po ogłoszeniu decyzji, akcje Orbisu podrożały o ponad 10 proc. Inwestorzy trochę za szybko dyskontują obłożenie hoteli za pięć lat, ale w tej branży można spodziewać się wielu pozytywów.

Skorzystają także przewoźnicy – i linie lotnicze i koleje i autokarowe. Te które już istnieją i te, które dopiero powstają w głowach rzutkich przedsiębiorców.

I oczywiście media, które będą informować, relacjonować i sprzedawać reklamy.
tytuł : Euro 2012 w Polsce: boom w gospodarce?
oprac. : Emil Szweda / źródło : Open Finance

3. Zyskają akcje konkretnych firm:
Ciekawy art
ykuł EURO 2012 też da zarobić na GPW

Fi
rmy budowlane: czołowi generalni wykonawcy:
  • Polimex-Mostostal
  • Budimex
  • Mostostal Warszawa;
Mniejsze spółki budowlane: podwykonawcy i dostawcy:
  • Budopol
  • Energopol,
  • Energomontaż
  • Hydrobudowa
  • Projprzem
  • Mostostali Export i Zabrze
  • Stalexportu (może wykorzysta też doświadczenia autostradowe)
  • Stalprofil
  • Centrostal
Usługi budowlane: Żurawie Wieżowe i Ulma Construccion

Firmy hotelarskie:
Orbis, Warimpex

Frimy mediowe: TVN, Agora (transmisje i reklamy)


Które akcje sprzedawać najpierw?

Kolejny raz stanąłem przed wyborem, które akcje z portfela sprzedawać w obliczu bessy. Jak to bywa, w portfelu miałem akcje, które zyskały i te które dały 15% straty. I tym razem uległem mechanizmowi obrony mojej dumy i sprzedałem walory zyskowne, pozostawiając w portfelu akcje na których straciłem do tej pory. Na efekt nie musiałem czekać długo. Akcje, które sprzedałem zyskały, a te które zatrzymałem straciły dając w sumie stratę ponad 20%. Stara zasada giełdowa mówi "pozwól zyskom rosnąć, ucinaj straty" i teraz wiem, że jej łamanie jest bolesne. Do podobnych wniosków doszedłem kolejny raz czytając "Psychologię inwestowania" autorstwa Johna R. Nofsingera. Następnym razem obiecuję, że będzie lepiej..

niedziela, 22 kwietnia 2007

Poszukiwanie działki c.d.

Moje ostatnie poszukiwania działki w celu zakupu znów rzuciły mnie na inny tor myślowy. Tym razem za sprawą mojego ojca i dziadka. Rozmawiając ze mną zwrócili w rozmowie uwagę na jeden bardzo ważny fakt. Mianowicie chodzi o lokalizację działki. Jeżeli to ma być inwestycja, to znaczy, że liczę się z zamiarem jej sprzedaży w przyszłości, a zatem oczywistym jest, że ktoś kto będzie chciał kupić będzie podobnie jak ja teraz zwracał uwagę na atrakcyjność zakupu. Jeżeli działka będzie bardzo atrakcyjna, to mogę sprzedać ją ludziom, którym na tej "atrakcyjności" najbardziej zależy, a więc snobom lub ludziom bogatym, którzy są w stanie za "jakość" działki zapłacić nawet wyższą cenę, ale będą pewni, że nie kupili byle czego. To doprowadziło mnie do wniosku, że powinienem szukać działki dobrze zlokalizowanej niekoniecznie po najniższej cenie. Cena nie ma tutaj priorytetowego znaczenia.. Ciekawy artykuł nt. poszukiwania położenia działki znalazłem również na stronie "Muratora"

czwartek, 19 kwietnia 2007

Moja edukacja inwestycyjna

Dziś postanowiłem zacząć pisać o inwestycjach w moim blogu. Giełdą interesuję sie już od 1998 roku. Myślę, że czas robi swoje i dojrzewa się poprzez udane i mniej udane transakcje. Im ich więcej tym szybciej przebiega edukacja. Podczas studiów spotykałem się z kolegami, których także interesowała "giełda". Grupa, która nosiła nazwę "INDEX" była dla mnie początkiem wymiany poglądów na temat akcji, spółek i tzw. "grania na giełdzie". Przez długi czas nie inwestowałem prawdziwych pieniędzy a jedynie interesowałem się tym co się działo na rynkach. Wówczas brakowało mi informacji na temat samego oszczędzania, jak trzeba je pomnażać. Nie wiedziałem wtedy w pełni, że pierwszym krokiem ku pomnażaniu jest oszczędzanie, tzn. niewydawanie pieniędzy, które się ma. Szukałem okazji i dałem się wówczas ponieść wrażeniu, że inwestowanie polega na szybkim wzbogaceniu się dzięki okazjom. Teraz jestem przekonany, że jest to proces. Proces, który dokonuje się przede wszystkim na poziomie mentalnym, a zaczyna się od zdroworozsądkowych zasad postępowania, często wolnych od emocji. Przez cały okres, kiedy śledziłem wskaźniki i notowania giełdowe wydawało mi się, że istnieje jakaś reguła, którą rządzi się rynek, i która gwarantuje sukces inwestycji. Cały czas szukam tej reguły, jednak moje ostatnie odczucia podpowiadają mi, że tych reguł powinniśmy szukać w sobie a nie koniecznie w ciągle zmieniającym się rynku. W moim blogu chciałbym poświęcić dużo miejsca na komentowanie swoich motywów działania, zasłyszanych strategii i podejść do inwestowania oraz różnych artykułów i książek związanych z inwestycjami.

czwartek, 5 kwietnia 2007

Poszukiwanie działki

Dzisiaj wybrałem się poza miasto aby poszukać działek pod budowę domu. Zdziwiło mnie kolejny raz, że jest bardzo duże zainteresowanie działkami i w zasadzie to wszędzie gdzie się nie obejrzałem karty są już rozdane. Zastanawiam się jednak jak przeskoczyć czas i być przed innymi w tym wyścigu. Myślę, że klucz leży w przewidzeniu tego co nieprzewidywalne. Uruchomiłem więc wyobraźnię i oto co wymyśliłem:
1. Myślę, że można kupić działkę nawet 30-40 km od Lublina, ponieważ ciągle rośnie infrastruktura drogowa i za kilka lat dojechać będzie można wszędzie dobrymi drogami. Przykładem jest droga w Smugach, gdzie 5 lat temu (2001r.) działki były po 300zł/a, a obecnie po 3500zł/a. Pieniądze z Unii pomagają w budowie dróg, więc machina nabiera tempa;
2. Druga kwestia dotyczy ceny. Jeżeli dziś dysponuję określoną kwotą, to zgodnie z prostą ekonomią mogę kupić ograniczoną liczbę arów, im cena niższa tym więcej mogę kupić. Ot wymysliłem:) ale zauważmy, że jeżeli cena rośnie o 50% na arze tym czy tamtym, to mój portfel rośnie o 50% a arów w portfelu pozostaje więcej. W związku z tym wszystko obija się o kwestię na jaki czas chcę zainwestować. Jeżeli zamierzam wybudować się za 15 to zakup ziemi po naprawdę niskiej (wydawałoby się teraz) cenie może być właśnie kluczem do wybiegnięcia przed innych:)
3. Na inwestycji w ziemię odcinamy kupony, kiedy wszyscy się chcą tam budować, więc jeżeli zaczynają się tam budować pierwsze domy i ludzie pytają się o działki, to wydaje mi się to już trochę za późno na ruch.. trochę przypomina mi to kupowanie akcji na górce notowań, kiedy wszyscy trąbią o hossie.